Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marek Pawełek

Ksiądz Marek Pawełek, od kilku lat pracujący w Brazylii, w swoim liście dzieli się kilkoma informacjami o przedszkolu w Ourolandii dla dzieci w wieku od 3 do 5 lat, z rodzin najuboższych
 
Ourolandia, 16 października 2006 r. 
Kochani Moi!
 
Przedszkole dla dzieci, jakie otworzyliśmy w parafii, daje dużo radości. Po blisko 8 miesiącach można powiedzieć, że pomysł sprawdził się i daje dobre rezultaty. Dzieciaki, które na początku przychodziły wystraszone i nieufne, niejednokrotnie z trudnymi nawykami wyniesionymi z domu, dzieciaki, które wolały milczeć, jak dać jakąkolwiek odpowiedź na postawione pytanie, dziś są uśmiechnięte, dużo bardziej ufne, czasem tak rozgadane, że nie chcą dopuścić innych do słowa.
 
Jeszcze czasami zdarza się, że chcą rozwiązać jakiś problem, używając małych piąstek, ale są to na szczęście przypadki coraz rzadsze. Na pytanie, dlaczego w ten sposób? Odpowiedź brzmi - Bo rodzice tak robią. Stąd też dochodzi jeszcze potrzeba edukacji rodziców, ponieważ oni posługują się takimi samymi metodami wychowawczymi, jakimi sami zostali wychowani, a niejednokrotnie nie były to dobre metody.
 
Mam troje wspaniałych nauczycieli, którzy wkładają całe swoje serce w tę pracę, przygotowując ćwiczenia rozwojowe, jak i różnorakie zabawy, na każdy dzień zajęć, a oprócz tego, przygotowują posiłki dla dzieci. Ich praca jest praktycznie wolontariacka, bo symboliczna zapłata, jaką otrzymują, im samym nie starcza do końca miesiąca na jedzenie. Również oni prowadzą, całkowicie jako woluntariusze, sobotnie i niedzielne katechezy dla młodzieży i dorosłych. Niemniej jak sami mówią, te cudowne uśmiechy, uściski małych rączek i figlarne minki rekompensują cały wysiłek.
 
Dziś rodzice sami mówią, że mają czasem kłopot, bo jak chcą zabrać dzieci żeby pomagały w pracy, no to te w krzyk, bo one chcą iść do szkoły. My się tylko uśmiechamy i mówimy, że dzieci mają racje, bo porządkowanie ziemi pod uprawę jest ważne, ale tu one przygotowują swoją przyszłość, i to jest najważniejsze.
 
Taką wielką radością dla nas jest to, iż wielu rodziców pyta nas czy nie mamy miejsca na przyszły rok w przedszkolu dla ich pociech, bo po rozmowach z rodzicami, którzy posyłają dzieci i obserwacji zmiany osobowości tych dzieciaków, chcieliby posłać swoje pociechy do naszego przedszkola. Wtedy i obiad mogłyby dzieci zjeść normalny, trzy razy w tygodniu.
 
Ja tylko z uśmiechem stwierdzam, że przez ten rok udało się przeprowadzić taką akcje i póki co, przyszły rok jest w zawieszeniu. Niemniej już teraz mogę powiedzieć, że to co się dokonało, stało się wspaniałym darem serca tych, którzy w jakikolwiek sposób nam pomogli, i nie da się przełożyć tego na żadne wartości wymierne.
 
To takie refleksje z mojej pracy. 12 października obchodziliśmy Dzień Dziecka, (w Brazylii oficjalna data) była oczywiście uroczysta zabawa, prezenty i dużo radości. 
 
Gorąco wszystkich pozdrawiam. 
 
ks. Marek Pawełek
Brazylia
Głoście Ewangelię 1(2007), s. 16-17.