Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Ryszard Taraszka

Ks. Ryszard Taraszka przebywa w Brazylii od lipca ubiegłego roku. W swoim pierwszym liście pisze oczywiście o swych pierwszych doświadczeniach i “odmiennym świecie”, z którym się tam spotkał.
 
Ourolandia, listopad 1998 r.
 
BLISCY MEMU SERCU SIOSTRY I BRACIA W CHRYSTUSIE! 
 
“Jak więc przyjęliście naukę o Chrystusie (...), tak w Nim postępujcie i umacniajcie się w wierze...” (Kol. 2,6).
 
Tymi słowami św. Pawła pragnę Was wszystkich serdecznie pozdrowić i zapewnić o mojej pamięci w modlitwie.
 
Mijają już cztery miesiące mojego pobytu tutaj w Brazylii, więc chcę podzielić się z Wami moimi pierwszymi doświadczeniami pracy misyjnej.
 
W pierwszym miesiącu, sierpniu, przebywałem w parafii Ourolandia w stanie Bahia, miejscowość położona 400 km od Salwadoru. Mieszka tutaj około 4 tys. ludzi. Początkowo miejsce to straszyło swoim smutnym wyglądem uschniętych drzew i roślin, suchym wiatrem niosącym ze sobą brązowy piasek. Tylko wysokie kaktusy sięgające czasem od 4 do 5 m wysokości były świadectwem, że kiedyś padał tutaj deszcz.
 
Jakże serdecznie jednak przywitali nas tutaj ludzie, przez wiele lat wyczekujący księdza, pragnący światła Ewangelii, sakramentów św. i pomocnej ręki.
 
 Od tej pory mały żółty kościół napełnia się co niedziela dziećmi i dorosłymi, którzy chcą uczestniczyć we Mszy św.
 
Jak się okazało Ourolandia, to nie koniec naszych działań, ale początek, bowiem wokół tej miejscowości jest około 50 małych wiosek z kaplicami. Jeśli nie ma kaplicy Msza św.  odprawiana jest w szkole lub nawet pod drzewem. Do tych miejscowości dojeżdżamy piaszczystą i wyboistą drogą wioząc ze sobą trochę ryżu, chleba i fasoli oraz ubrań dla najbiedniejszych. Po takich wyjazdach wracamy późnym wieczorem do naszej małej skromnej plebani, gdzie możemy się trochę umyć i coś zjeść oraz przygotować się do następnego dnia niełatwej pracy. Tak minął sierpień pierwszy miesiąc mojej pracy na misjach.
 
Od początku września uczestniczyłem w 3 – miesięcznym kursie misyjnym i językowym w stolicy Brazylii. Zobaczyłem tutaj bardzo nowoczesne miasto z pięknymi ulicami, blokami, metrem oraz bogatymi sklepami. Jest to także jedyne miasto, gdzie nie ma favelii, czyli osiedli bardzo biednych ludzi, nie mających właściwie “ nic”
 
Jakże spotkał mnie tutaj odmienny świat. Wtedy uświadomiłem sobie, jak wielkie mogą być tutaj kontrasty bogactwa i biedy. Zdarza się czasem i tak, że jedna osoba pracująca w telewizji brazylijskiej, zarabia 80 tys.R$ w ciągu miesiąca, a dzieci na północy pracujące bardzo ciężko za 100 kg manioku, otrzymują 18 R$ (reaisów – mniej więcej 1 R$ ma wartość 1 $).
 
W chwilach trudnych, przyświeca ta myśl, że Chrystus, jak kiedyś przed wiekami rodząc się w biednej betlejemskiej grocie, pragnie zbawić wszystkich, przyszedł do wszystkich ludzi dając swe życie w miłości.
 
Dziś, kiedy piszę do Was, jestem już z powrotem w Ourolandii. Na szczęście spadł obfity deszcz i robi się wszędzie zielono. Cieszymy się z tego pomimo, że całe mieszkanie mieliśmy zalane wodą, a ulewa uszkodziła trochę dach.
 
Kończąc ten list proszę Was o modlitwę w intencjach tych, do których zostaliśmy posłani, aby Bóg uprzedzał swym natchnieniem każde nasze działanie.
 
W tym czasie bożonarodzeniowej refleksji życzymy Wam wszystkim, zaangażowanym przez modlitwę, czy też swoją pracę i działalność w powszechnej misji Kościoła, aby Chrystus nasz Zbawiciel był dla Was źródłem wszelkiego pokoju, szczęścia i radości w każdy dzień tego Nowego 1999 Roku.
 
Z modlitwą
ks. Ryszard Taraszka
Brazylia
Głoście Ewangelię 1(1999), s. 25-26.