Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Witek Maślanka

Ks. Witold Maślanka nie pierwszy raz pisze do naszego biuletynu. W Brazylii pracuje od 1995 roku. Tym razem opowiada w swoim liście o ciekawej inicjatywie najmłodszych chrześcijan, dla których jest duszpasterzem. 
 
DRODZY PRZYJACIELE MISJI! 
 
Chcę się podzielić wrażeniami, których doświadczyłem w jednej ze wspólnot parafialnych. Jest to wspólnota stosunkowo mała w porównaniu z innymi. Jej Patronem jest pierwszy święty ogłoszony przez samego Pana Jezusa – dobry łotr (czy łotr może być dobry?) - św. Dimas. Chociaż wspólnota ta jest mała, to jednak na tyle duża, że kaplica w której gromadzą się wierni jest zbyt mała aby wszystkich pomieścić. Dlatego też ludzie postanowili rozbudować tę kaplicę, prosząc o współpracę wszystkich wiernych. Jako pierwsze, odpowiedziały dzieci.
 
Owego dnia – 29 września w uroczystość św. Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała, sprawowałem Mszę św. we wspólnocie św. Dimasa. Zaraz na początku Mszy św. dało się zauważyć, że dzieci były bardzo niespokojne, wierciły się, rozmawiały, tak iż miałem ochotę przerwać sprawowanie Mszy św., aby je upomnieć i uspokoić. Pan Bóg jednak sprawił, że tego nie zrobiłem. Miały one – dzieci – swój powód, aby być niespokojne.
 
Zaraz po modlitwie wiernych wszystkie dzieci “wywiało” z kaplicy, ale to tak szybko, że nie byłem w stanie zawołać zaczekajcie! Ludzie w tym czasie zaczęli śpiewać pieśń na ofiarowanie. Ja nie wiedząc co się dzieje, żeby nie robić większego zamieszania, zacząłem obrzęd ofiarowania chleba i wina. W chwili, kiedy podnosiłem kielich z winem zauważyłem, że dzieci, które tak szybko “znikły ” z kaplicy równie szybko w niej się pojawiły. Tym razem spokojne, poważne, pełne dziecinnej godności wchodziły do kaplicy jedno za drugim. Ale to jeszcze nic. Każde z nich dźwigało w swoich rękach cegłę. Z wielką powagą podchodziły do ołtarza i u jego stóp składały przyniesione cegły, aby później wrócić na swoje miejsca, do ławek, które wcześniej opuściły i uczestniczyć we Mszy św., tym razem w skupieniu i z uwagą.
 
Po zakończonej Mszy św. jedno z dzieci wstało i wyjaśniło, że owe cegły przyniesione przez nie i ofiarowane w czasie Mszy św., to odpowiedź na apel o pomoc w rozbudowie kaplicy. Dziecko to wyjaśniło, że owe cegły zostały ofiarowane Panu Jezusowi, po to, aby przy ich użyciu zbudować Jemu samemu kaplicę godną Jego Osoby, aby też one same mogły czuć się lepiej w domu, który ma być domem modlitwy.
 
Jakże piękne świadectwo dzieci, które czują się odpowiedzialne za budowę domu Bożego. Oczywiście nie obeszło się bez nagrody. Cała wspólnota parafialna nagrodziła dzieci burzą oklasków i szczerym wzruszeniem wyrażonym obfitymi łzami radości.
 
Wiele jest takich dzieci, które swoim wyrzeczeniem, swoją ofiarą wybudowały wiele kościołów i kaplic, uratowały życie innych od śmierci głodowej itp. Pozostaje nam tylko dziękować za tę wrażliwość i szczerość dziecięcego serca i uczyć się od nich owej wrażliwości.
 
Z podziękowaniem dla wszystkich Przyjaciół misji i misjonarzy
 
ks. Witek Maślanka 
Brazylia 
Głoście Ewangelię 1(1999), s. 27-28.