Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Piotr Galus

Ks.Piotr Galus przebywa w Brazylii od 1997 roku. Pierwszy rok pracował sam w Jacobinie. Swe pierwsze Boże Narodzenie na brazylijskiej ziemi przeżył w Ourolândii. W liście sprzed prawie dwóch lat opisuje swe świąteczne przeżycia, które miały miejsce w obecnej parafii ks. Piotra.
 Jacobina,3 lutego 1998r. 
DRODZY PRZYJACIELE! 
 
Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziłem w Ourolândii. Po raz pierwszy ktokolwiek odprawił tam Mszę św. w Boże Narodzenie. Ludzie byli szczęśliwi. We Mszy św. uczestniczyło ok. 200 osób. Wcześniej odbyło się spotkanie z siostrami i ludźmi z parafii, którzy aktywniej uczestniczą w jej życiu. Każdy przyniósł coś do jedzenia i picia. Oczywiście nie było opłatków ani karpia. Jedna z sióstr przygotowała z dziećmi małą inscenizację. Mszę św. "Do galu" (koguta) odprawiłem o godz. 22oo, potem zostałem sam z butelką Coca-coli i jednym kanałem telewizyjnym (więcej nie odbiera). Podobnie było w Nowy Rok. Nigdy nie myślałem, że mogę kiedykolwiek spędzać święta w ten sposób. Na szczęście udało mi się zatelefonować do rodziców z "poczty". Parafia nie ma telefonu i nie będzie miała, bo na razie nie przewidują nowych linii. Nie było mi tak bardzo przykro, ale wesoło też nie. W Salvadorze wszyscy Polacy spotkali się na wigilii u ks. Kazimierza, śpiewali kolędy, łamali się opłatkiem. Ja siedziałem sam. Ale mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej.
 
Niewiele mogę napisać o tutejszych tradycjach świątecznych, bo jeszcze mało je znam. Spostrzegłem, że święta są w telewizji, w reklamach i przede wszystkim kojarzą się z Dziadkiem Mrozem (Papa Noel). Są też w sklepach i można je poznać po wystroju ulic - pełnych kolorowych świateł. W kościołach buduje się szopki. Nie ma jednak tego nastroju co w Polsce. Pieśni są takie same jak w ciągu całego roku, a właściwie zdaje się, że jest tylko jedna - Cicha noc. W Umburanas, gdy byłem w Boże Narodzenie, ludzie wracali z pracy w polu. Jeździli ciągnikami. W mieście, na wprost kościoła, ktoś całe popołudnie naprawiał ciągnik, tłukąc się przy tym niesamowicie. Dwie godziny przed Mszą św. przyszły kobiety umyć i posprzątać kościół. To wszystko mnie trochę przygniotło i pomyślałem sobie - "ile tu trzeba zrobić!".
 
Przesyłam gorące pozdrowienia i ukłony dla wszystkich misjonarzy i przyjaciół misji. 
ks. Piotr Galus
Jacobina - Brazylia
Głoście Ewangelię 4(1999), s. 29.